Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michalak. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

LEŚNA POLANA




Prawie rok temu po raz pierwszy zetknęłam się z „pisarstwem” Katarzyny Michalak. Okładka książki zdecydowanie mnie urzekła, ale jest to jedyna dobra rzecz, którą mogę powiedzieć o tym „dziele”, gdyż styl pisania pani Michalak to grafomania w najczystszej postaci, i mnie, jako filologa polskiego po prostu bolało czytanie tego. Jeśli nie czytaliście mojej opinii o „Sekretniku”, możecie nadrobić to teraz. Od tamtego czasu autorka zdążyła wydać kolejne trzy książki, by udowodnić wszystkim, że jednak da się w Polsce zarobić na pisaniu „bestsellerów”, jak sama nieskromnie nazywa swą twórczość, na chlebek z masełkiem. Dziwiło mnie jednak skąd bierze się jej fenomen i popularność, dlatego zdecydowałam się przeczytać pierwszy tom jej najnowszej „Leśnej Trylogii”. I bardzo mocno się zdziwiłam.

„Leśna Polana” (tak, zgadzam się, tytuł brzmi dość żałośnie, jak romansidło dla kucharek) dalej jest pisana bardzo kiepskim stylem. Jej fabuła główna to przewidywalny do bólu wątek miłosny, którego zakończenie można odgadnąć po pierwszym rozdziale.
Trzy przyjaciółki, które poznały się pięć lat temu w szpitalu psychiatrycznym: Gabriela (powód jej pobytu w tym miejscu poznajemy dopiero na koniec książki, wiec go nie zdradzę), Majka (nimfomania) i Julia (anoreksja i bulimia) są dla siebie jak siostry i zrobią dla siebie wszystko. Żadna z nich nie miała łatwego życia i pełnej, kochającej rodziny.
Trzech braci: Wiktor, Marcin i Patryk, których co prawda nie łączą więzy krwi, ale za to łączy postać ojczyma, okrutnego oprawcy znęcającego się nad nimi przez długie lata.
Nie trzeba być geniuszem, żeby połączyć odpowiednie pary, szczególnie że żeńskie i męskie odpowiedniki mają bardzo podobne charaktery.



Tym jednak, co mnie zaskoczyło i zafundowało bezsenną noc, to wątek poboczny, częściowo historyczny. Wątek ojczyma Gabrysi: Antoniego Leszeńskiego, który jako 14-letni chłopak walczył w Powstaniu jako łącznik swojego ojca majora Alojzego Leszeńskiego. Po wojnie po ojca przyszła ubecja i tyle go widzieli. Po Antoniego też przyszła i na trzy lata chłopak stał się osobistym więźniem Adolfa Kuchty „Hitlerka”. Opis tortur jakim został poddany młodzieniec wycisnęły mi łzy z oczu i do tej pory nie mogę przestać o tym myśleć. Ta historia pochłonęła mnie do tego stopnia, że przestałam zwracać uwagę na żałosny styl pisania i oczywistych bohaterów. W dodatku z niecierpliwością (sic!) czekam na następny tom, ponieważ w tym, akcja nie rozwiązuje się, ale zostawia czytelników z niedosytem.


 Historia więzienia na Rakowieckiej zafascynowała mnie do tego stopnia, że na pewno przeczytam więcej książek o tej ubeckiej katowni.

Podsumowując: czasem arcyciekawy pomysł na książkę przebija grafomański styl i tworzy naprawdę dobrą książkę, którą z czystym sumieniem mogę polecić.

Za recenzencki egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.




wtorek, 22 grudnia 2015

SEKRETNY PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE


      Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, jednak okładka „Sekretnika” Katarzyny Michalak jest absolutnie urzekająca. Malutka książeczka, wydana tak pięknie, że można zakochać się od pierwszego spojrzenia.


   „Sekretnik, czyli przepis na szczęście” jest idealną lekturą dla wszystkich marzycielek pragnących zmienić swoje życie. Ja do tego poradnika podeszłam z dużym dystansem i przymrużeniem oka, bo nie bardzo wierzę w to, że jeśli powtórzę swoje marzenie sto razy każdego dnia przez sto dni to ono się spełni. Katarzyna Michalak jednak nie poprzestaje na zachęcaniu do afirmacji, ale przede wszystkim stara się zmienić nasz tok myślenia, byśmy naprawdę wzięły życie w swoje ręce i zmieniły je, jeśli nam nie odpowiada.


   Książka pisana jest przyjemnym, lekkim stylem, dobrze i szybko się czyta. Michalak często przytacza zabawne anegdoty z życia swojego, przyjaciół lub gdzieś zasłyszane.  Rażą mnie tylko spolszczone angielskie wtrącenia w stylu „hołm is maj kastel”. Niepokoi mnie też liczba książek wydanych przez tę pisarkę: w ciągu 8 lat wydała prawie 30 książek, czy dobrych nie wiem, nie czytałam, jednak trochę zaczyna mi to pachnieć grafomanią. Czy naprawdę ktoś jest w stanie tworzyć i wydawać  prawie 4 książki rocznie?

   „Sekretnik” jednak powinien spodobać się „drimerkom”, które po niego sięgną. Atutem książki są też przykłady z życia autorki, które urealniają cały poradnik. 

Za egzemplarz recenzencki i prezenty bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova