piątek, 8 kwietnia 2016

GDY MIŁOŚĆ BYWA NISZCZĄCA

     „Before” Anny Tood to książka, która wzbudziła we mnie bardzo dużo emocji. Niestety w większości negatywnych. Moja wrażliwość literacka została dotkliwie zraniona poprzez ogrom wulgaryzmów, których autorka używa nie tylko w roli przecinków, ale mniej więcej co drugie słowo. Musiałam naprawdę walczyć ze sobą, żeby nie odłożyć jej po 90 stronie.

Anna Tood, Before, Wydawnictwo OMG Books, Kraków 2016, s. 61.

     Sama powieść podzielona jest na trzy części: Przed, W trakcie i Po i opisuje historię miłości Hardina i Tessy z perspektywy chłopaka. Ogólnie jest to piątą część serii After. Nie czytałam przednich, a po lekturze Before jestem absolutnie pewna ze po nie nie sięgnę. Fabuła w częściach Przed i Po jest okropnie chaotyczna, to zlepek przypadkowych narracji opowiadanych przez wiele różnych osób. Część W trakcie to opowieść o chłopaku z nizin społecznych, zbuntowanego nastolatka mającego pretensje do całego świata i z całych sił starających się ten świat zagłuszyć przez alkohol, narkotyki i przypadkowy seks. Gdy pewnego dnia w akademiku poznaje blondynkę Tessę, grzeczną, niewinną dziewczynkę postanawia zmienić swoje życie. Na początku miała być tylko kolejnym łatwym podbojem, ale przez to, że wcale tak łatwo nie było powoli się zakochał i przewartościował swoje ideały. Powieść idealnie nadaje się na scenariusz komedii romantycznej, wiec czekam tylko na wiadomość o ekranizacji. To będzie hit na miarę 50 twarzy Greya, bo ilością wulgarnych i stanowczo zbyt dokładnych opisów seksu może konkurować tylko z tą książką.

   
     Nie mam pojęcia dlaczego ta powieść robi taką furorę w internecie, wiec jeśli chcecie się przekonać sami lub dowiedzieć co dalej u Hessy, bo czytaliście poprzednie części to polecam.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.


czwartek, 24 marca 2016

HISTORIA ANGIELSKIEJ MIŁOŚCI

     Zdecydowanie panuje moda na wydawanie książek na podstawie filmów i seriali. Jedne są oczywiście lepsze, inne gorsze. Niedawno wpadła mi w ręce książka Anne Gracie „Król, królowa i królewska faworyta” napisana na podstawie jednego z moich ulubionych seriali: „Dynastii Tudorów”.


     Na razie przeczytałam tylko pierwszą część i mogę powiedzieć, że jest bardzo wierna serialowi. Nawet większość dialogów się zgadza, chociaż niektóre najmniej ważne wątki zostały pominięte.

    Dla tych, którzy nie wiedzą, pierwszy sezon „Dynastii Tudorów” i książka „Król, królowa i królewska faworyta” opowiadają o historii Henryka VII za czasów jego pierwszego małżeństwa z Katarzyną Aragońską, które zakończyła szaleńcza miłość króla Anglii do Anny Boleyn. Zarówno książka jak i serial są niezwykle wciągające, a romanse, zdrady i polityczne gry tworzą znakomitą całość. Nie jest to jednak wierne odwzorowanie historii. Nie zgadzają się niektóre daty i postacie.

    Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie, nie jest stylizowana na język renesansowej Anglii tak jak powieści  C. W. Gortnera. Dla wszystkich miłośników książek historycznych i angielskich dynastii - idealna lektura na weekend.


piątek, 26 lutego 2016

PRAWDZIWY OBRAZ KOBIECEJ SIŁY

   Każdy, kto uważa, że kobiety to słaba płeć jest w dużym błędzie. Anna Herbich , autorka „Dziewczyn z powstania” udowadnia, iż kobiety to niezwykle silne, wytrzymałe i odważne istoty. W swojej książce przedstawia historie jedenastu zwykłych – niezwykłych dziewczyn. Łączy je jedno – wszystkie były młodziutkie i musiały sobie jakoś poradzić w przerażających warunkach piekła powstania.

   
   Mną osobiście najbardziej wstrząsnęła historia Haliny, która urodziła dziecko godzinę przed wybuchem powstania a później robiła wszystko co w jej mocy, żeby malutki synek przeżył. I udało jej się to. Musiała zadbać o siebie i dziecko a jednocześnie paraliżował ją strach co stało się z mężem. Bardzo zaciekawiła mnie też opowieść Anny Branickiej, hrabianki, której rodowy dom został zajęty przez hitlerowców a po wojnie zmieniony na muzeum, w którym jej matka nie mogła usiąść na własnych meblach.

   Kobiety opowiadają po latach o swoich wojennych, najczęściej utraconych miłościach, konspiracyjnych ślubach w białych fartuchach sanitariuszek i wojennych doświadczeniach, chodzeniu po kanałach, głodzie i walce.


  Historie tych kobiet są przerażające i przyprawiają o gęsią skórkę. Najbardziej poruszający jest chyba beznamiętny ton narracji. Bohaterki opowiadają o swoich przeżyciach bez żadnych emocji, ot tak jakby relacjonowały jaka pogoda była wczoraj. Myślę, że jest to książka, która nie rozczaruje żadnego fana wojennych historii. Mnie zdecydowanie oczarowała i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej wrócę, pewnie nawet nie raz. 


poniedziałek, 22 lutego 2016

JAK ZAPOMNIEĆ EKSA?

    Obawiam się, że każdy z nas kiedyś przeżył lub przeżyje nieudany związek. Bardzo rzadko kiedy pierwsza miłość bywa tą jedyną i ostatnią. Rozstania się ciężkie, wiadomo. Wiadomo też, że bardziej emocjonalnie podchodzą do niego kobiety, więc to właśnie dla nich będzie dzisiejsza recenzja.

    Generalnie są trzy rodzaje życia po zerwaniu: a)nie żałujesz niczego i w miarę beztrosko zaczynasz sobie układać życie na nowo,  b) nadal kochasz Go nad życie i Twoim jedynym celem jest zrobić wszystko by wrócił i c) jesteś tak bardzo wściekła, że masz ochotę roztrzaskać wszystko co możliwe, a już zwłaszcza twarz byłego. A co jeśli istniałby  kreatywny sposób na pozbycie się negatywnych emocji i uchronienia szklanek i talerzy od niezbyt delikatnego spotkania z podłogą?


   Sposób taki istnieje. Nazywa się „Jak zapomnieć eksa. Zeszyt naprawdę skutecznych ćwiczeń” autorstwa Rebecki Beltran. Konwencją  nawiązuje do bijącej rekordy popularności książki  „Zniszcz ten dziennik”.  Zawiera cytaty, które każda kobieta ze złamanym sercem powinna sobie przyswoić żeby stać się bezwzględną łamaczką męskich serc, (by nie rzec po prostu zimną suką) ale także wiele kreatywnych zadań mających na celu rozładowania agresji i wrzucenia z siebie złych emocji. Można wysłać swojego byłego do jednego z piekielnych kręgów Dantego, powiesić go na drzewie,  zrobić bilans swojego związku i określić psychotestem jakim typem byłej się jest.

    Masz złamane serce i już nie wiesz jak sobie pomóc? Spróbuj kuracji „Jak zapomnieć eksa”, jeśli nie pomoże to przynajmniej przez chwilę będziesz się dobrze bawić :).


   
   Mnie Mama od dziecka uczyła żeby szanować książki, więc mi niestety prędzej odpadłaby ręka niż miałabym mazgrać po książce, wyrywać strony i ogólnie poddać ją szeroko pojętej destrukcji. Jeżeli jednak nie macie oporów przed takim „barbarzyństwem” to może być to całkiem niezła rozrywka. 


 Za recenzencki egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.


wtorek, 16 lutego 2016

NIGDY NIE DRAŻNIJ KOBIETY

      Jak zdesperowana musi być kobieta, która w ogóle rozważa możliwość zabicia swojego męża? Jodi Brett bohaterka powieści „W cieniu”, której autorką jest A.S.A. Harrison jest czterdziestoletnią psycholożką mieszkającą we wspaniałym domu z na pozór kochającym mężczyzną. Mimo, że byli z Toddem ponad 20 lat, nigdy nie zdecydowała się za niego wyjść, by nie popełniać błędów rodziców. Jodi zdawała się być kobietą idealną dla Todda, pokazowo dbała o dom, zawsze go wspierała a nawet przymykała oko na jego liczne romanse. Wszystko jednak zmienia się, gdy Todd poznaje Natashę i rozważa możliwość zostawienia Jodi. Sytuacja jest dość skomplikowana, gdyż nowa kochanka jest nie tylko o połowę od niego młodsza, spodziewa się ich dziecka ale jest także córką najlepszego przyjaciela Todda – Deana.


    Todd jest niezdolny do podjęcia decyzji, kocha obie kobiety i nie może się zdecydować, którą wybrać – spokój, opanowanie i ciepełko domowego ogniska z Jodi czy szaleńcze życie z kapryśną, wymagającą i noszącą jego dziecko Natashą. W końcu jednak niejako zmuszony przez kochankę wyprowadza się wyrzucając dwadzieścia lat związku do kosza. Co gorsza zaczyna zachowywać się jak zwyczajna świnia – Jodi dostaje nakaz eksmisji z ich domu (oficjalnym i jedynym właścicielem jest Todd), jej karty kredytowe zostają anulowane a życie wywraca się do góry nogami. Ponieważ nie mieli ślubu, w przypadku rozstania Jodi prawnie nie należy się nic, chociaż do wszystkiego dochodzili razem.

     Przyjaciółka Jodi – Alisson proponuje jej jedyne, jakby się wydawało wyjście z tej sytuacji – likwidację Todda zanim on zdąży zmienić testament, w którym jedyną spadkobierczynią jest Jodi. Kobieta zbiera pieniądze na płatnych morderców, ale jak się okazuje nie ona jedna miała taki pomysł. W tym momencie książka przybiera zaskakujący obrót, z którym warto jednak zapoznać się samodzielnie.


     Przez to, że narracja prowadzona jest dwutorowo, zarówno z perspektywy Jej jak i Jego mamy wrażenie, że wszystko rozgrywa się na naszych oczach, nadaje to niezwykłego prawdopodobieństwa całej opowieści. Jest to niesamowicie wciągająca i godna polecenia książka o tym jak gasną ostatnie iskry uczucia i włącza się instynkt przetrwania za wszelką cenę. To bardzo przenikliwy psychologiczny portret człowieka. 


środa, 10 lutego 2016

ANGIELSKIE INTRYGANTKI

     Dziś po raz kolejny zabiorę Was do renesansowej Anglii, tym razem za sprawą fenomenalnych książek Philippy Gregory. Fanom powieści historycznych zapewne nie trzeba przedstawiać tej pisarki, ale dla tych którzy nie wiedzą, słowem wstępu wspomnę, że to angielska pisarka, posiadająca doktorat z historii,  która za bohaterki swoich książek wybrała kobiety z angielskich dynastii królewskich właśnie okresu przełomu średniowiecza i renesansu. Ja póki co przeczytałam dopiero dwie z jej wielu książek. Obie właśnie pochodzą z cyklu o dynastii Tudorów.
 
    "Czerwona królowa" to historia założycielki dynastii. Opowiada o Małgorzacie Beaufort, której największym pragnieniem było udanie się do zakonu. Niestety nie było to możliwe, została trzykrotnie zmuszona do małżeństwa i wieku 14 lat urodziła syna Henryka. Od tej chwili miała drugie wielkie pragnienie -  posadzić jedynaka na tronie, do którego miał jakieś nikłe prawo. Jest to fascynująca historia rozgrywająca się na tle wojny Dwóch Róż.


  "Kochanek dziewicy" to już powieść rozgrywająca się kilkadziesiąt lat później. Poznajemy tutaj młodziutką Elżbietę I, która właśnie objęła tron po śmierci swej siostry Krwawej Marii. Koligacje rodzinne Między Marią Beaufort a Elżbietą I są dość proste i wystarczy dodać kilka razy słowo "pra" do słowa "babka".  Gregory ukazuje Elżbietę jako kobietę targaną emocjami i namiętnościami. Z jednej strony kocha Roberta Dudleya, z drugiej wie, że nigdy nie będzie mogła go poślubić bo to osłabi jej pozycję na tronie. Do tego pojawia się intryga Roberta, który robi wszystko by wyeliminować własną żonę i zająć stałe miejsce u boku Elżbiety i rządzić krajem.
     
    
    Osobiście uwielbiam dynastię Tudorów i jestem pewna, że przy najbliższej okazji przeczytam przynajmniej resztę tych książek, które składają się na tudorski cykl. Książki Gregory czyta się z prawdziwą przyjemnością nawet pomimo trudnego języka renesansowej angielszczyzny. Klimat książek sprawia, że automatycznie przenosimy się w tamte czasy i słyszymy stukot końskich kopyt i szelest sukni po marmurowych posadzkach. Idealne dla wszystkich ceniących dobrą literaturę.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

UWIĘZIONA W CIELE MĘŻCZYZNY

     Nie da się jednoznacznie ocenić książki Davida Ebershoffa "Dziewczyna z portretu". Jest to bardzo trudna, ale zarazem panującą i niezmiernie wciągająca lektura. Porusza problem pierwszej na świecie zmiany płci.


    Pewnego dnia malarka Greta Wegener poprosiła swojego męża Einara Wegenera, także malarza, aby przybrał się za kobietę i zapozował jej do obrazu, który kończyła. Einar był bardzo drobny i miał delikatne rysy twarzy, bez problemu po charakteryzacji przypominał kobietę. Szczególnie, gdy Greta dala mu do rąk bukiet lilii. I tak narodziła się Lili, kobieta cale życie drzemiąca w Einarze, eteryczna, nieśmiała i piękna. Od tamtego czasu druga natura mężczyzny cały czas dawała o sobie znać i niemalże żyła własnym życiem, aż do momentu "uśmiercenia" Einara i "pełnego narodzenia się" Lili. Nie wyobrażam sobie gorszej męczarni niż być uwięzionym w nie swoim ciele.

Sama nie lubię spoilerów, wiec nie będę zdradzać więcej szczegółów, książka jest naprawdę warta przeczytania. Jest pisana przystępnym językiem, wręcz nie można się od niej oderwać. Książka jest refleksyjna, miejscami naprawdę przerażająca a co najważniejsze oparta na prawdziwej historii Lili Elbe. Warto zapoznać się z nią przed obejrzeniem filmu, który właśnie wchodzi do kin.

Za egzemplarz "Dziewczyny z portretu" bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



środa, 20 stycznia 2016

PRZERAŻAJĄCE ŻYCIE NIEWOLNICY

Naprawdę bardzo przerażające jest to, jak mocno determinuje nas miejsce naszego zamieszkania, kultura w jakiej się urodziliśmy. I jak ogromnie różni się nasza kultura od arabskiej a w szczególności podejście do gwałtu.

Książek o arabskich, gwałconych i krzywdzonych na różne sposoby kobietach jest naprawdę dużo i cieszą się sporą popularnością. To dobrze, że udziela się tym biednym dziewczynom prawa głosu, by opowiedziały co przeżyły, ale także tragicznie, że w ogóle jest o czym opowiadać. Jednak książka Jean Sasson „Wybór Jasminy” nie jest do końca taka jak inne publikacje na ten temat.

Jasmina jako jedyna kobieta odważyła się opowiedzieć o swoim życiu seksualnej niewolnicy, do którego była zmuszona podczas agresji Iraku na Kuwejt 25 lat temu. Wcześniej była zwyczajną kobietą, Libanką, niezwykle piękną stewardessą. Miała kochających rodziców, szczególnie uwielbiał ją ojciec, mimo, że w arabskiej kulturze bardziej ceni się synów niż córki. Przypadkiem, podczas pracy została uwięziona w ogarniętym wojną Kuwejcie i tam przeżyła piekło na ziemi. Mimo, że miała już 23 lata, nadal była dziewicą, co w kulturze muzułmańskiej jest rzadkością. Rodzina nie zmuszała jej jednak do małżeństwa, prowadziła się bardzo poprawnie. Chcąc pomóc rodzinie przyjaciółki, która zaoferowała jej dach nad głową, wpadła w pułapkę i trafiła do specjalnego więzienia, w którym młodziutkie, piękne kobiety były gwałcone i bite kilka razy dziennie. Narracja, którą prowadzi Sasson jest naprawdę przerażająca, nie pomija żadnego, nawet najmniejszego szczegółu i skłania do refleksji „jak człowiek może zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi?”. Jasmina aby przeżyć musi rozkochać w sobie swojego oprawcę, udawać, że go kocha a gwałt sprawia jej przyjemność. Przy tym gardzi sobą, i wie, że nigdy nie będzie mogła opowiedzieć o swoim piekle rodzinie, bo byłby to dla nich powód do wstydu., nie wybaczyliby jej takiej hańby, ponieważ w tamtej kulturze uznaje się, że to kobieta prowokuje do gwałtu i ona jest wszystkiemu winna.

Książka jest naprawdę dla ludzi o mocnych nerwach, pochłania i wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Jest godna polecenia wszystkim, ku przestrodze i do zapamiętania. 


poniedziałek, 18 stycznia 2016

WOJENNA RZECZYWISTOŚĆ

Od jakiegoś czasu temat II wojny światowej przeżywa swój renesans w polskiej literaturze i filmie. Mnie osobiście bardzo to cieszy, ponieważ jestem ogromną fanką takiej tematyki. Przeczytałam całą masę wojennych wspomnień, relacji z Powstania a także historii Żołnierzy Wyklętych.




Czytanie "Ptaków drapieżnych", które dostałam do recenzji od Wydawnictwa Znak sprawiło mi ogromną przyjemność. Zacznę może od wydania książki. Jest ono mistrzowskie. Twarda oprawa i przepiękny, przezroczysty znak Polski Walczącej na tylnej okładce od razu przypadły mi do gustu. Ale nie oceniając książki po okładce, muszę przyznać, ze treść też jest mistrzowska.
 Autorzy Emil Marat i Michał Wójcik wykonali kawał dobrej, dziennikarskiej roboty przeprowadzając wywiad z kombatantem Lucjanem "Sępem" Wiśniewskim,  przeplatając go biografiami bohaterów oraz przybliżając czytelnikowi klimat tamtych czasów. Jest to szczera, rzeczowa narracja. "Sep" bez ogródek opowiada o akcjach likwidacyjnych specjalnego oddziału likwidacyjnego Komendy Głównej Armii Krajowej: 993/W. Wyznaje, że nie miał wyrzutów sumienia i bezgranicznie ufał swoim przełożonym, bardzo często do ostatniej chwili nie wiedząc do kogo i za co będzie strzelać. Bez większych emocji opowiada o życiu w wojennej Warszawie. Jest przekonany, ze gdyby jeszcze raz mógł dokonać wyboru, w jakiej jednostce Armii Krajowej służyć, bez wahania ponownie wybrałby 993/W.


Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych wojną. Ja serdecznie polecam, bo jest to jedna z lepszych książek w tej tematyce. Jej ogromnym atutem są zdjęcia  bohaterów oraz aneks na końcu, który przedstawia relacje dowódców.



wtorek, 22 grudnia 2015

SEKRETNY PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE


      Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, jednak okładka „Sekretnika” Katarzyny Michalak jest absolutnie urzekająca. Malutka książeczka, wydana tak pięknie, że można zakochać się od pierwszego spojrzenia.


   „Sekretnik, czyli przepis na szczęście” jest idealną lekturą dla wszystkich marzycielek pragnących zmienić swoje życie. Ja do tego poradnika podeszłam z dużym dystansem i przymrużeniem oka, bo nie bardzo wierzę w to, że jeśli powtórzę swoje marzenie sto razy każdego dnia przez sto dni to ono się spełni. Katarzyna Michalak jednak nie poprzestaje na zachęcaniu do afirmacji, ale przede wszystkim stara się zmienić nasz tok myślenia, byśmy naprawdę wzięły życie w swoje ręce i zmieniły je, jeśli nam nie odpowiada.


   Książka pisana jest przyjemnym, lekkim stylem, dobrze i szybko się czyta. Michalak często przytacza zabawne anegdoty z życia swojego, przyjaciół lub gdzieś zasłyszane.  Rażą mnie tylko spolszczone angielskie wtrącenia w stylu „hołm is maj kastel”. Niepokoi mnie też liczba książek wydanych przez tę pisarkę: w ciągu 8 lat wydała prawie 30 książek, czy dobrych nie wiem, nie czytałam, jednak trochę zaczyna mi to pachnieć grafomanią. Czy naprawdę ktoś jest w stanie tworzyć i wydawać  prawie 4 książki rocznie?

   „Sekretnik” jednak powinien spodobać się „drimerkom”, które po niego sięgną. Atutem książki są też przykłady z życia autorki, które urealniają cały poradnik. 

Za egzemplarz recenzencki i prezenty bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova

czwartek, 10 grudnia 2015

JAK ONA TO ROBI?

    Od pewnego czasu z coraz większym smutkiem obserwuję modę na "zaczernianie papieru" wśród tak zwanych "gwiazd". Głównie dotyczy to blogerek i vlogerów, ale także ludzi mediów, aktorów i ludzi polityki. Są to z zasady albo poradniki jak się ubrać i co mieć w kosmetyczce, wywiady - rzeki, lub ckliwe wynurzenia żon polityków. Tak jakby celem życiowym każdego mniej lub bardziej znanego człowieka było napisać i wydać książkę.


   Nic więc dziwnego, że do wywiadu - rzeki z Ewą Drzyzgą, który dostałam do recenzji od Wydawnictwa Znak, podeszłam bardzo sceptycznie. Książka momentami jednak okazała się nawet całkiem interesująca. Jak każdy (lub prawie każdy) wie, Ewa Drzyzga prowadzi od 15 lat popularny talk-show "Rozmowy w toku". Beata Nowicka opowiada w tej książce o początkach dziennikarskiej kariery Drzyzgi i jej pracoholizmie. Dla mnie sporym zaskoczeniem było to, że Drzyzga współtworzyła radio RMF FM.

   Wywiad czyta się szybko i w miarę ciekawie, jednak pytanie, które nurtowało mnie przez cały czas czytania brzmiało: "po co?" Co takiego ważnego zrobiła Ewa Drzyzga, żeby pisać o niej książkę, niemalże jak o Marku Edelmanie? Nie oglądam jej programu, ale z tego co wiem, nie porusza tam tematów aż tak ważkich i trudnych jak stara się to pokazać w książce. Najprostszy przykład: wystarczy wejść na stronę programu i poczytać tytuły ostatnich odcinków. "Jak za pomocą wróżki i horoskopu znaleźć pracę", "Jesteś ze mną czy ze swoją mamusią?", "Jestem droga w utrzymaniu, dlatego szukam faceta z kasą." Komentarz chyba nie jest potrzebny.

   Dla mnie program "Rozmowy w toku" to taki emocjonalny ekshibicjonizm ludzi, którzy zamiast zwierzać się w TVNie powinni robić to u psychologa lub terapeuty, gdzie przynajmniej otrzymaliby profesjonalną pomoc,
Czy polecam tę książkę? I tak i nie. Jeżeli jesteście fanami Ewy Drzyzgi i chcecie dowiedzieć się o niej więcej, albo pragniecie wypełnić czas lekką lekturą to jak najbardziej zachęcam.

   Książka jest też bardzo dobrze zredagowana i wydana, co jest jej niewątpliwym plusem. Atut stanowią też prywatne zdjęcia.

   Drzyzga w książce "Jak ja to robię?" pokazuje, że do wszystkiego doszła ciężką pracą i wyrzeczeniami, Fajnie, ale mógłby to być wywiad dla "Wysokich Obcasów" a niekoniecznie cała książka.


poniedziałek, 9 listopada 2015

FEBLIK DO "FEBLIKA"


     Kiedy miałam 11 lat, moja Mama dała mi "Kwiat kalafiora" Małgorzaty Musierowicz. Miała zapewne nadzieję, że spodoba mi się książka z jej młodzieżowych lat. I tak narodziła się ogromna miłość do stworzonej przez tę Autorkę rodziny Borejków, którzy stali się dla mnie drugą rodziną. 

Oczywiście ciągiem przeczytałam wszystkie dostępne książki Musierowicz i wtedy się zaczęło. Czekanie na następną. I tak sobie czekam już od kilku dobrych lat, a każda następna powieść powoduje u mnie wybuch niepohamowanej radości :). 

     Wybuchy radości skończyły się niestety, gdy w zeszłym roku ukazała się "Wnuczka do orzechów". Tytuł dość infantylny a sama książka jak dla mnie jest najsłabszą z całej Jeżycjady. Kiedy  na oficjalnej stronie Musierowicz pojawiła się informacja, że 6 listopada premierę będzie miała nowa, ale nawiązująca do poprzedniej powieść, byłam zarówno pełna obaw jak i podekscytowana. 

     W ubiegły piątek z samego rana poleciałam do księgarni i natychmiast po powrocie do domu zatopiłam się w świecie rodziny Borejków. Mogę powiedzieć teraz tylko jedno: Gratuluję Pani Małgorzato! Kolejna świetna książka!

      "Feblik" to już 21 część Jeżycjady. Samo słowo oznacza słabostkę w uczuciowym znaczeniu. Akcja książki dzieje się w ciągu trzech, obfitujących w niezwykłe wydarzenia dni. Powraca Agnieszka, znana już ze "Sprężyny" a głównym bohaterem staje się, ponownie zresztą, Ignacy Grzegorz Stryba. 

      Nie będę tutaj streszczać fabuły, ale mogę zagwarantować, że wszyscy Ci, którzy Jeżycjadę znają i kochają od lat, będą zadowoleni z tej książki. Ci zaś, którzy jeszcze nie mieli tej niesamowitej przyjemności poznania rodziny Borejków, niech koniecznie udadzą się do najbliższej księgarni lub biblioteki i zaczną tę przygodę od początku: od "Szóstej klepki".


poniedziałek, 2 listopada 2015

TOP 5 NAJLEPSZYCH SERIALI HISTORYCZNYCH

Dziś wpis nieco inny, bo nie związany z książkami. Od tematu szeroko pojętej kultury jednak nie odbiegamy, gdyż przed Wami moja zdecydowana piątka najlepszych seriali o tematyce historycznej. 

1. CZAS HONORU


Zdecydowany faworyt i to w dodatku polskiej produkcji. Podczas II wojny światowej czwórka przyjaciół - żołnierzy wyszkolonych w Anglii zostaje przerzucona do Polski. Tu muszą zmierzyć się nie tylko z wojenną rzeczywistością, o której nie myśleli, że może być aż tak straszna ale także z uczuciami i stratą ludzi, których kochają. Świetnie nakreślone portrety psychologiczne i wciągające przygody Janka, Bronka, Michała i Władka sprawiają, że wracam do tego serialu przynajmniej raz do roku. Na uwagę zasługują również sezony piąty i szósty opowiadający losy Cichociemnych po wojnie kiedy stają się Żołnierzami Wyklętymi.


























 2. RODZINA BORGIÓW


Serial, którego tematyka była już poruszana na blogu. Przenosi nas do XV wiecznego Rzymu, gdy walkę o Tron Piotrowy wygrywa Rodrigo Borgia - papież Aleksander VI. Liczne romanse, skandale i przede wszystkim świetne intrygi stanowią kanwę znakomitej opowieści. 


3. DYNASTIA TUDORÓW

Tym razem XVI wieczna Anglia i rządy chyba najbardziej znanego króla - tyrana: Henryka VIII. Jak doszło do rozłamu Kościoła? Co stało się przyczyną posiadania tak wielu żon? I wreszcie, czy Henryk naprawdę był taki zły jak o nim mówią? Na te pytania na pewno znajdziecie odpowiedź w czterosezonowym serialu.


4. SPRAWIEDLIWI

Wracając do tematu wojny, oto świetny mini serial. Młode małżeństwo angażuje się w konspirację, ona ukrywa Żydów a on walczy zbrojnie. Jak można się domyślić nie kończy się to dla nich szczęśliwie. Historię tę poznajemy dwupłaszczyznowo: akcja rozgrywa się częściowo współcześnie, a częściowo przenosi nas w wojenną rzeczywistość. 




5. WIKINGOWIE




Serial może nie do końca stricte historyczny, jednakże opowiadający nam o życiu Wikingów, ich podbojach i wierzeniach. Niezwykle ciekawa historia Ragnara, który ze zwykłego poddanego wspina się po drabinie społecznej i zostaje jarlem a później królem, a także jego brata Rollo, który jest zazdrosny i żądny władzy.

czwartek, 22 października 2015

PRAWDZIWE ŻYCIE LUKRECJI BORGII

Jaka jest prawda o Lukrecji Borgii skrywana pod wiekami mitów i tajemnic? Kim naprawdę była córka papieża Aleksandra VI? Wiadomo na pewno, że ta fascynująca kobieta od wieków inspirowała twórców. Pisano o niej poematy, przedstawiano ją na obrazach a współcześnie jej życie obrazują filmy i seriale. Pewne jest także to, że była niesamowicie piękna i absolutnie nikt nie mógł przejść obok niej obojętnie.

serialowa Lukrecja Borgia grana przez Holliday Grainger
Lukrecja urodziła się w połowie XV wieku prawdopodobnie w Rzymie. Jej ojcem był kardynał Rodrigo Borgia, którego największą, zresztą spełnioną ambicją było zostanie papieżem. Stało się tak w 1492 roku.  Od tego momentu jego córka stała się kartą przetargową w licznych intrygach, spiskach i sojuszach. Ten okres życia Lukrecji Borgii również zafascynował dwóch współczesnych twórców: reżysera serialu Rodzina Borgiów Neila Jordana oraz literackiego noblistę Dario Fo, autora Córki papieża. Każdy z nich przedstawił Lukrecję w zupełnie inny sposób.


Neil Jordan w swoim serialu skupił się głównie na intrygach i zbrodniach najsłynniejszej rodziny w XVI- wiecznym Rzymie.  Lukrecja przedstawiona tam została w niesamowicie fascynujący sposób jako kobieta, która wie czego chce i dąży do tego nawet jeśli rodzina zmusza ją do czegoś innego. Serial pokazuje bardzo zmysłowy i erotyczny obraz bohaterki, której liczne romanse stanowią jeden z głównych wątków serialu. Wiele rzeczy historycznie się w nim nie zgadza, to prawda, jednak zdecydowanie warto go obejrzeć. Czy rzeczywiście Lukrecja miała nieślubne dziecko i kazirodczy romans ze swoim bratem? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Wiadomo jednak, że Lukrecja kochała całą sobą i wiele razy została zraniona i wykorzystana, zarówno przez swojego ojca do jego licznych manipulacji jak i innych mężczyzn w jej otoczeniu.


Dario Fo zdecydował się przedstawić zupełnie inny obraz Lukrecji. Jak dla mnie z książki wyłania się portret  zapłakanej męczennicy wiecznie zmuszanej do małżeństw z korzyścią dla jej ojca. Każdy mężczyzna, którego pokochała zostawał jej odebrany lub zamordowany na polecenie ojca lub brata. Ciekawa jest właśnie relacja Lukrecji z Cezarem. U Fo bohaterka nienawidzi swojego brata , podczas gdy serial pokazuje coś zgoła innego. Historyczne przekazy na ogół potwierdzają tę serialową wersję. Powieść Fo to tak naprawdę nie jest ani biografią Lukrecji Borgii ani powieścią z historyczną fabułą.  Czyta się trudno, zdecydowanie nie wciąga tak jak serial. Jestem mocno rozczarowana tą książką, gdyż oglądając wcześniej film dużo się po niej spodziewałam. Panuje przekonanie, że Nagroda Nobla jest zabójstwem dla twórczości zdobywcy i w tym wypadku byłoby ono uzasadnione. Za taką książkę Dario Fo na pewno Nobla by nie otrzymał. Jedynym czynnikiem sprawiającym , że prawie warto przeczytać tę powieść  jest dokładne poznanie losów Lukrecji przez większość jej życia, czego niestety serial nie zrealizował.




Na pytanie kim tak naprawdę była Lukrecja Borgia musicie odpowiedzieć sobie sami. Największą kurtyzaną w XVI wiecznym Rzymie, czy biedną zahukaną przez manipulacje ojca ofiarą jaką zrobił z niej Dario Fo? Do mnie zdecydowanie bardziej trafia kawał dobrej, arcyciekawej historii, którą opowiada serial.







Bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont za recenzencki egzemplarz książki. 





niedziela, 11 października 2015

KLASA CHANEL

Któż z nas nie słyszał o jednej z najsłynniejszych kobiet swojej epoki – Gabrielle Coco Chanel? Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak mogłam się zapoznać z najnowszą powieścią C.W. Gortnera „Mademoiselle Chanel”, w której znany autor powieści historycznych zabiera nas do Francji przełomu XIX i XX wieku, by z perspektywy samej Coco opowiedzieć jej niezwykłą historię. Książka jest napisana w bardzo interesujący  sposób, prostym językiem, wierna prawdziwej historii,  a narracja pierwszoosobowa jeszcze bardziej zwiększa jej autentyczność. 


Coco Chanel była niesamowicie silną, zdeterminowaną, ale też i kontrowersyjną kobietą. Z powodu traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa (śmierć matki, opuszczenie przez ojca i dorastanie w klasztorze w Aubazine) nie było jej łatwo komukolwiek zaufać, a tym bardziej pokochać.  Gdy w końcu pozwoliła dotrzeć komuś do swojego serca, zawsze zostawało ono złamane. Najbardziej dotknęła ją tragiczna śmierć miłości jej życia, Arthura „Boya” Capela, który pomógł jej otworzyć pierwszy sklep z kapeluszami. Następne związki Chanel także skończyły się fiaskiem. To wszystko sprawiło, że słynna projektantka była uzależniona od narkotyków i środków uspokajających.
Jeśli chcecie poznać historię najsłynniejszych perfum świata Chanel No. 5 i klasycznej „małej czarnej” to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Pokazuje prawdziwą historię Coco Chanel, jej początkową nędzę, dorastanie w sierocińcach, śpiewanie w kawiarniach, żeby mieć za co żyć, a w końcu powstawanie pierwszych projektów kapeluszy i sklepów, których nie byłaby w stanie otworzyć bez swojej ogromnej determinacji i pomocy najbliższych.

torba jest prezentem od Wydawnictwa Znak

 Moje życie mi nie odpowiadało, więc sama je sobie stworzyłam”


Gabrielle „Coco” Chanel